środa, 20 sierpnia 2014

Kary za znęcanie się nad zwierzętami. Głupota czy bezduszność ?


Chciałbym poruszyć dość osobisty dla mnie temat gdyż kocham zwierzęta i gdyby ktoś skrzywdził mojego psa, Łatke to bym zabił taką osobę - mówię serio. Zawsze staram się robić jaja z prawa ale tym razem temat jest poważny. Ogólna znieczulica ludzi, głupie zapisy prawne, brak reakcji policji, brak konsekwencji w sądach aż w końcu nasza głupota spowodowały to, że w ogóle taki wpis musi powstać...
Na początku skupie się na prawie. Według mnie już sama definicja znęcania się nad zwierzętami jest absurdem:
"Zabrania się znęcania nad zwierzętami. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, używanie do pracy albo w celach sportowych lub rozrywkowych zwierząt chorych, a także zbyt młodych lub starych oraz zmuszanie ich do czynności, których wykonywanie może spowodować ból, bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu, bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn, używanie uprzęży, pęt, stelaży, więzów lub innych urządzeń zmuszających zwierzę do przebywania w nienaturalnej pozycji, powodujących zbędny ból, uszkodzenia ciała albo śmierć, złośliwe straszenie lub drażnienie zwierząt, porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje, utrzymywanie zwierzęcia bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku."
Ciekawi mnie co oznaczają słowa "zbędnego bólu" czy jakiś ból może nie być zbędny gdy mówimy o znęcaniu się ? Skąd niby mamy wiedzieć, który ból jest zbędny a który nie. Nie bądźmy śmieszni. Ten wpis przecież pozwala na zadawanie bólu !! "minimalne potrzeby" czym są te minimalne potrzeby. Czy minimalnymi potrzebami jest np. 1 kg pokarmu dziennie czy głodowa porcja pozwalająca na pozostanie zwierzakowi przy życiu ? "bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnej części kończyn" kompletny IDIOTYZM. Jak spotkacie tego kto to napisał to zapytajcie czy bicie po plecach, górnej części kończyn i boku tułowia zwierzęta nie może sprawić mu bólu i spowodować kalectwa. Czyli jak bijemy po wymienionych przeze mnie częściach ciała to nie jest to znęcaniem się ? ABSURD !!
Kary też są zabawne. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi odebranie go od właściciela i umieszczenie w schronisku. Za zabicie grzywna oraz 2 lata więzienia. Szczególne okrucieństwo 3 lata pozbawienia wolności. Może również zostać nałożony 10 letni zakaz posiadania zwierząt oraz kara od 500 zł do 100.000 przymusowego wpłacenia na cel związany z ochroną zwierząt.
Czy te kary odstraszają ? Wątpię. Są zbyt niskie i zbyt rzadko nakładane. Co z tego, że odbiorą mu zwierzę skoro nie dostanie żadnej nauczki prócz upomnienia. Przecież będzie dalej robił to samo. Małe kary to najmniejszy problem. Innym dużo większym jest brak reakcji władz... skoro znęcanie się nad zwierzętami jest przestępstwem to powinno być ścigane przez policję a ta niestety zwala obowiązek na straż miejską i tak koło się zamyka. Niestety nawet podwyższenie kar nic nie zmieni najpierw muszą zmienić się ludzie...

wtorek, 19 sierpnia 2014

Pracodawcy olewają czy nie znają przepisów ? Książeczki sanepidowskie bez pokrycia prawnego.

Coraz częściej słyszę o ty, że pracodawcy wymagają posiadania dokumentów, które już dano nie powinny być wydawane. Powinny ale to jest tylko Polska zatem nie wymagajmy cudów. Lekarze za 50 zł wydadzą nawet żywej osobie jej akt zgonu. Jakiś czas temu koleżanka zapytała mnie czy musi sobie na praktyki wyrobić książeczkę sanepidowską. Trochę zdziwiło mnie to pytanie gdyż myślałem, że pracodawcy wiedzą o tym, że ten dokument zgodnie z art. 6 i art. 7 Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi ( Dz. U. z 2008 r. Nr. 234 poz. 1570 z późn. zm. ) nie ma już ŻADNEJ MOCY PRAWNEJ a wymaganie jej jest skazaniem się na śmieszność. Pracodawca ma natomiast OBOWIĄZEK skierowania osoby do lekarza rodzinnego w celu uzyskania orzeczenia lekarskiego do celów sanitarno-epidemiologicznych. Patrząc na oferty pracy w gastronomi to odnoszę wrażenie, że pracodawcy nie wychylają nosa spoza talerza z hamburgerami gdyż ten przepis wszedł w życie w 2008 roku a dziś mamy 2014. Ale jak to mówią szczęśliwi czasu nie liczą i zawsze mogą zwalić wszystko na system edukacji lub Tuska Chociaż co do tego ostatniego to po części mieli by rację gdyż wszystkiemu może być winien stary wzór książeczki, który mimo nowelizacji przepisu z 2008 pozostał bez zmian: UWAGA Z OKŁADKI: "Pracowniczą książeczkę zdrowia przechowuje się w zakładzie pracy, który zobowiązany jest udowodnić ją kontroli sanitarnej" i utwierdza pracodawców w przekonaniu, że mają rację... Niespodzianka państwo nie poraża pierwszy zrobiło was w chuja. Ale na zdrowy rozum kto mądry zmienia przepis i nie zakazuje wydawana książeczek, które nie dają już żadnych uprawnień ? Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o głupotę. Żeby było zabawniej to pracodawca za swoje niedopatrzenie może otrzymać: "możliwy mandat do wysokości 500 zł". MOŻLIWY czyli w rzeczywistości oznacza to upomnienie. Kolejny przepis, który kompromituje nasz prawo

sobota, 16 sierpnia 2014

"Tutaj Durex nie pomoże"

Żeby nie było, że czepiam się tylko Polski postanowiłem pisać bardzo intrygujący przepis prawny z USA, który dotyczy ciekawych praktyk w sklepach mięsnych w mieście Newcastle w stanie Wyoming.
Otóż narzekam na idiotyzm naszych polityków to co wyprawiają ich odpowiednich w Stanach przekracza moje pojęcie absurdu, które naprawdę ciężko jest przekroczyć Jak wiadomo w ciepłe dni seks na świeżym powietrzu jest w ostatnich czasach modny. W Łodzi nawet doszli do wniosku ( oddajmy hołd sprawiedliwym ) aby nie karać zakochanych mandatami ale ciiii nie wiecie tego odemnie Dla zainteresowanych tematem odsyłam do przeszukania internetu. Został bowiem sporządzony wykaz najbardziej upodobanych miejsc, w których szukający wrażeń dają ponieść się fantazji. O dziwo straż miejska obiecała, że czasem przymknie oko - widać nawet oni mają ludzkie odruchy.
Ale wracając do tematu. Otóż ciekawi mnie jak ciepło musi być latem w stanie Wyoming aby stworzyć przepis zakazujący UPRAWIANIA SEKSU W LADACH CHŁODNICZYCH Z MIĘSEM... Może jakiś odpowiednich naszego Donalda natknął się na kiełbaske w dziwnie pachnącym flaku. Swoją drogą to uprawnienia seksu w ladach chłodniczych z mięsem brzmi dwuznacznie ale to tylko moja uwaga, w każdym bądź razie mandatu bym nie przyjął Całe szczęście, że w upalne dni szukającym mocniejszych wrażeń niż własne domy zostały lady chłodnicze z nabiałem i prosektoria. Ale wiem z pewnych źródeł, że szykowana jest odpowiednia ustawa.
Tylko czekać aż nasi geniusze podłapią pomysł kolegów z zachodu i np. prowadzą zakaz uprawiania seksu zimą. A wtedy to już nawet ocieplany Durex nie pomoże

Grypa na cenzurowanym

Szukając nowej dawki absurdu o który niestety nie trudno natknąłem się na bardzo interesujący news. Mianowicie chodzi o ograniczenie sprzedaży środków na grypę.
Ministerstwo zdrowia chce ograniczyć liczbę opakowań, które będziemy mogli kupić podczas jednej tranzakcji. Chodzi o medykamenty zawierające pseudoeferydyne, dekstrometorfan lub kodeine. Te substancje są zawarte m.in w Gripex, Nurofen czy Acart.
Resort swoje działania usprawiedliwia tym, że trzeba ograniczyć dostępność leków bez recepty zawierających w składzie substancje psychoaktywne, wykorzystywane często jako narkotyki.
Zmiany w ustawach o przeciwdziałaniu narkomani wprowadzą limity zawartości substancji psychoaktywnych w jednym opakowaniu bez recepty a także limit ilości sztuk jaki pacjent będzie mógł wykupić za jedną wizytą w aptece. Więcej niż jedno opakowanie będzie można nabyć tylko na receptę. W przypadku jeżeli ktoś przyjdzie do apteki po "zakazany" środek kilka razy w ciągu dnia sprzedawca będzie miał obowiązek odmówić sprzedaży leków. Łamiąc przepis apteka będzie podlegać karze w wysokości 50.000 zł !
Tyle z teorii. Teraz czas na praktykę czyli z cyklu Absurd godni Absurd
Otóż doczekałem się czasów, w których każda świnia może jeść z koryta na wiejskiej. Przecież ta ustawa to jeden wielki absurd i pokazuje, że żyjemy w kraju, który jest rządzony przez delikatnie mówiąc osoby niekompetentne. Jedynymi zwyciężcami ustawy będą Ci, którym zapłacono za jej sporządzenie ( niestety z naszych podatków ). Ustawa zmieni tylko tyle, że chcąc zakupić większą ilość zakazanych leków będziemy musieli udać się do większej ilości aptek i stracić więcej naszego cennego czasu. Smutne jest to, że ta ustawa pokazuje w jak prymitywnym kraju żyjemy. Nasz rząd coraz bardziej udowadnia, że należy wkońcu podać się do dymisji. Aby bardziej przybliżyć zasadę nowego prawa poproszę was o chwilę. Otóż wyobraźmy sobie przychodnie, w której jest 30 osobowa kolejka. Na samym końcu stoi zakatarzona starsza pani. Stoi jakieś 2 godziny i wkońcu widzi upragnione drzwi do lekarza rodzinnego, otwiera i z chusteczką w dłoni prosi go aby wypisał jej receptę na pudełku Gripexu ponieważ wyczerpała już limit. Może to brzmi zabawnie ale tak oto państwo walczy z narkomanią. Ciekawe co będzie następne może walcząc z prostytucją wprowadzą ustawę o kastracji tylko jak wtedy będą walczyć z niżem demograficznym ? Może przymusowym in vitro....

Jakie prawo taki kraj

Swoją przygodę z ukazywaniem największych absurdów polskiego prawa i wymiaru sprawiedliwości rozpocznę od ustawy, która w głębi rzeczy jest jak najbardziej potrzebna jednak pokazuje aby ustawy zostawić prawnikom a idiotów odsyłać do szkoły.
Miłej lektury
Jak wiemy piesi w starciu z pędzącym samochodem nie mają większej szansy przeżycia. Może to dla wielu zabrzmi jak żart ale nasze kochane państwo chciało to zmienić ! Ktoś mądry tam na górze ( no może nie aż tak mądry ) postanowił wydać ustawę, która nakazuje noszenia elementów odblaskowych poza terenem zabudowanym
Biorąc pod uwagę fakt, że każdego roku na polskich drogach giną setki osób a znaczny odsetek ofiar to osoby poruszające sie o zmroku po nie oswietlnych drogach ( w 2011 r najechanie na pieszego stanowiło 11.000 wypadków w których zginęło 1400 os a 10.600 zostało rannych ) to ustawa jest jak najbardziej na miejscu. Jednak jak to bywa w Polsce ustawodawca zapomniał określić kilku naprawdę ważnych faktów. W ustawie nie została zawarta informacja dot. rodzaju koniecznego do zastosowania odblasku i może nim być zarówno świetnie widoczna kamizelka jak i mały bryloczek. Nowe prawo nie określa także miejsca zawieszenia odblasku. Wyobraźmy sobie sytuację, w której niespełna rozumu człowiek przyczepia sobie odblask pod czapką z daszkiem... przecież według ustawy postąpił zgodnie z prawem
Miało być lepiej a wyszło jak zawsze. Jednak samą intencje należy pochwalić.
Ustawa wejdzie w życie z dniem 31 sierpnia 2014 r.
Żeby było śmieszniej to nie zostały ustalone ŻADNE kary za nieprzestrzeganie przepisu. Tak więc nowe prawo ma charakter czysto prewencyjny. Kolejnym absurdem, który czyni ten przepis tak bardzo niezrozumiałym i potwierdza fakt, że ustawami powinni zajmować się kompetentni ludzi jest zapis z art. 79 kodeksu wykroczeń, który mówi że za złamanie innych przepisów drogowych grozi kara 3.000 zł !! Pisząc jaśniej. Dzięki braku zawarcia kolejnych bardzo ważnych kwestii w ustawie, która została zatwierdzona przez prezydenta ( chyba w chwili podpisywania zostawił okulary w swoim pokoju ) brak odblasku może skończyć się bardzo dotkliwą karą finansową.
Przyszło nam tylko czekać aż podjedzie do nas policja i wystawi mandat na 3.000 za brak odblasku
Wpis oparty o:
Ustawa z dnia 26 lipca 2013 r o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym ( Dz. U. z dnia 30 sierpnia 2013 r. )